Katalog » Z-Car Z10XB - relacja Moje konto    
Kategorie
Wyszukiwanie
Szukana fraza:
Przedział cenowy:
do
Z-Car Z10XB - relacja
Model Z-Car Z10XB produkowany przez firmę SH Racing jest mało znanym podwoziem klasy buggy na świecie. Większą popularność zyskał model LRP S8BXR EVO, który jest bliźniaczą konstrukcją robioną dla LRP przez SH. Jako pierwsza osoba w Polsce, dostałem możliwość startowania tym modelem w klasie IC-8 Buggy w sezonie 2011. Autko odebrałem w niedzielę, tydzień przed zawodami EMP w Warszawie. Jako, że model przychodzi prawie w całości złożony, oznaczało to dla mnie podwójną robotę – rozebranie i złożenie całego modelu od podstaw. Polecam to każdemu z nowych użytkowników, ponieważ nie wszystkie śruby wchodzące w aluminium zostały wkręcone na klej, dyferencjały mają w sobie taką ilość oleju, żeby zębatki nie chodziły na sucho itp. Ale zacznijmy od początku.

Model przychodzi w dość dużym, ładnie i profesjonalnie wykonanym pudełku. Po jego otworzeniu ukazuje nam się złożone podwozie, karoseria, spoiler, koła i inne drobne części.

W opakowaniu oprócz modelu znajdziemy koła. Nie spodziewałem się ich w zestawie z modelem w wersji PRO, jednak po wzięciu ich do ręki zrobiły na mnie od razu dobre wrażenie.

Opony wykonane są z mieszanki oznaczonej jako Super Soft i rzeczywiście są bardzo miękkie. Wkładki są podobne do tych z kół Pro-Line, natomiast felgi wydają się bardzo lekkie. Po sklejeniu i wrzuceniu ich na wyważarkę, ich bicie było bardzo małe i łatwe do zneutralizowania małą ilością plasteliny. Kółka odznaczają się też małą wagą – lżejsze z posiadanych przeze mnie kompletów, okazały się tylko koła firmy AKA.

Karoseria Z-Cara to standardowa buda do modelu buggy, nie wyróżniająca się niczym specjalnym. Waży ok. 70g, tak więc wykonana jest z leksanu podobnej grubości jak w innych modelach. Radiator silnika jest praktycznie w całości odsłonięty, co zapewnia dobre chłodzenie.

Karoseria jest oczywiście niepomalowana i niewycięta. Moja, aby utrzymać model w jednym kolorze została pomalowana na niebiesko farbą Tamiya.

Filtr powietrza modelu Z-Car to zwykły filtr SH. Jego wkłady zostały fabrycznie nasączone, jednak ja dla pewności poprawiłem wewnętrzną gąbkę olejem Ultimate.

W woreczku mamy zatem komplet – nasączony filtr z mocowaniem, kolanko oraz dwie opaski zaciskowe.

W woreczkach znajdują się także łoże silnika wraz z kołem zamachowym z kołnierzem, podkładki do zamocowania spoilera, różne śrubki i dwie złote tulejki, których przeznaczenia jeszcze nie odkryłem :)

W kolejnej torebce jest sprzęgło. Klocki to standardowe, sprawdzone, aluminiowe klocki SH, sprężynki zawarte w zestawie mają grubość 1mm. Dostajemy także podkładki, dwa łożyska oraz niewentylowaną zębatkę 13T.

Kolejny worek zawiera dodatkowy zestaw sprężyn o większej twardości niż szare. Taki dodatek wskazuje na zawodniczy charakter modelu, użytkownik ma dzięki temu szansę na sprawdzenie zawieszenia na różnych sprężynach i dobranie odpowiedniego ustawienia dla siebie.

Oprócz wyżej wymienionych przedmiotów dostajemy także biały spoiler, metr wężyka paliwowego, ramkę z plastikami zawierającymi m.in. różne wkładki do zawieszenia, instrukcję, arkusz naklejek, rurkę na antenkę, maskownice do szyb oraz podstawowe narzędzia potrzebne do budowy modelu – tak naprawdę przydatny jest tylko kluczyk do regulacji śrub rzymskich, imbusy w kształcie L leżą nieużywane z wiadomych przyczyn.

No i na koniec przyszła kolej na sam model. Konstrukcja jest bardzo ciekawa, kilka jej elementów jest rzadko spotykanych w innych modelach.

Na pierwszy rzut oka, model wygląda nowocześnie, aczkolwiek całkiem normalnie – amortyzatory big bore, aluminium CNC, osobny radio box na odbiornik i pakiet itp. Po dokładniejszym przyjrzeniu się podwoziu, dostrzega się jednak wiele nowych ciekawostek.

Są to między innymi zaciski hamulcowe o niespotykanym kształcie i sposobie pracy

Ciekawym rozwiązaniem jest umiejscowienie tylnej tarczy hamulcowej na tylnym wałku napędowym. Miłym akcentem są fabryczne zamontowane mud guardy chroniące elementy tylnego zawieszenia i napędu przed brudem, błotem i kamieniami.

Lewa strona modelu wygląda normalnie – dwuczęściowe łoże silnika, płyta wyfrezowana w tych miejscach, w których powinna być, bak 125ml z fabrycznym oczkiem do otwierania.

Tylnych wahaczy bez trzpieni i mocowanych na kulkach chyba jeszcze nie było.Ciekawe jak to rozwiązanie sprawdza się w praktyce.

Tylne, w standardzie aluminiowe huby wyglądają na solidne. Hexy w kształcie gwiazdki podobno lepiej wchodzą w hex w kole oraz są lżejsze niż normalne. Dobrym posunięciem było dodanie krytych nakrętek do kół z zabezpieczeniem przeciw samodzielnemu odkręceniu się. Fajnym rozwiązaniem, znanym z modelu Mugen MBX6, są kanały na olej do łożysk, zabezpieczane robaczkami.

Przednie zwrotnice są z całą pewnością innowacją. Składają się z dwóch ruchomych elementów – piasty koła oraz dolnego mocowania w kształcie litery C, która jest na łożysku. Przy skręcaniu, obie części ruszają się, dzięki czemu autko 'kładzie koło' chyba lepiej niż Mugen.

Poniżej dodatkowe zdjęcia modelu:

Po przejrzeniu zawartości pudełka zabrałem się za rozkładanie modelu. Na pierwszy ogień poszły amortyzatory. Mają one solidne, aluminiowe, gwintowane korpusy zakręcane aluminiową nakrętką. Przednie amortyzatory mają tłoczki z 4 dziurkami, natomiast tylne mają 6 dziurek. Zalałem je zgodnie z zaleceniami Grega Degani – amerykańskiego team drivera
Z-cara olejami 50WT przód i 35WT tył.

Jako, że tył lubię mieć bardziej miękki od przodu, założyłem srebrne sprężyny na przednie amortyzatory.

Następnie dobrałem się do dyferencjałów. Centralny mechanizm różnicowy ma odchudzaną zębatkę 44T z dość nietypowym profilem zębów.

Różnią się również kielichy – jeden z nich, przystosowany jest do zamontowania tarczy hamulcowej. Zębatki wewnętrzne wyglądają solidnie.

Pozostałe dyferencjały w środku wyglądają identycznie. Mają one jedynie inne zębatki zewnętrzne. Dyfry zalałem zgodnie z instruckją, 5-5-1.

Obudowy dyferencjałów wyglądają normalnie, Od spodu, prawie całkowicie zakrywają zębatki. Jedyną nieprzyjemną rzeczą, jaka spotkała mnie podczas składania to zerwany gwint w jednej z obudów – kolejny argument za tym, że lepiej byłoby, gdyby model przychodził w wersji KIT. Solidne wałki napędowe CVD sprawiają dobre wrażenie i są solidnie złożone. W moim przypadku, nie było potrzeby robienia tego po swojemu.

Pora przyjrzeć się ciekawemu mocowaniu przednich zwrotnic.

Element w kształcie C na łożysku to nowatorskie rozwiązanie. Ciekawe tylko, ile zawodniczej jazdy wytrzyma takie łożysko?

Następnie przyszedł czas na przednią wieżę amortyzatorów.

Mocowana 6 śrubami z miejscem na wkładki do odpowiedniego ustawienia kąta wahaczy. Trzpienie mocujące wahacze posmarowałem od razu smarem miedzianym Ultimate zmniejszającym zużycie elementów.

Płyta modelu wygląda solidnie i trochę ciężko. Jest jednak frezowana, co kontrastuje z pierwszym wrażeniem.

Tak wygląda częściowo złożone przednie zawieszenie.

Czas zabrać się za tył modelu. Na pierwszy ogień poszedł dyferencjał z zaciskiem hamulcowym i tarczą.

Jedynym niedopracowaniem jest mocowanie spoilera na 4 śrubki M3x10mm. Coś takiego dobrze przytrzyma elektronikę, ale nie spoiler. Zastosowałem śruby M3x25 od Jammina, powinno być dobrze.

Półka elektroniki z zamontowanymi serwami. Pudełko na pakiet płaski mieści idealnie akumulator LiFE 1600mAh. Ciekawy sposób mocowania pchełki chroni ją przed uszkodzeniami.

A tak wszystko prezentuje się w autku.

Do wymiany od razu są standardowe orczyki. Są wykonane ze zbyt miękkiego plastiku, przez co zniszczyłem je przy pierwszych ruchach serwami.

Następnie zabrałem się za montaż silnika. W modelu używał będę nowość od SH – silnik PT-2010XB.

Na początek sprzęgło. Wszystko poszło gładko i sprawnie, jako, że mam już doświadczenie ze składaniem tej części przeniesienia napędu :)

Następnie filtr powietrza oraz wydech.

Po około 7 godzinach łącznej pracy, model został całkowicie rozłożony i złożony.

Ciekawostką jest to, że silnik jest nachylony do środka modelu pod kątem 6*

Służy to lepszemu wyważeniu i umiejscowieniu środka ciężkości podwozia.

Model oczywiście od razu trafił na wagę. Bez karoserii i paliwa, z fabrycznymi kołami, autko waży 3358g. Model z karoserią i kołami AKA waży 3388g, co jest świetnym wynikiem jak na autko bez tuningu.


Okazją do przetestowania modelu była II EMP w Warszawie. Na tor przyjechałem już w piątek, aby dotrzeć nowy silnik. Podczas powolnej jazdy, pierwszymi słowami wypowiedzianymi do kolegi były „Patrz, skręca w miejscu”. W sobotę rozgrywane były biegi eliminacyjne. Pierwszy wyścig przejechałem na trzęsących się rękach i nogach, ale udało mi się wygrać. Model bardzo dobrze skacze, czuć, że jest lekki i bardzo dobrze skręca. Fabryczne koła zapewniały dobrą przyczepność na torze RcWróblik, jako jeden z nielicznych trzymałem się w miarę dobrze na gumoleum. Niestety podczas wyścigu wyszedł pierwszy problem nowego modelu – ciasno spasowane dyferencjały po biegu sprawiały wrażenie, jakby co najmniej były zalane olejem 50000, co bardzo utrudniało jazdę. Kolejne biegi przyniosły potrzebę niwelowania nadsterowności modelu – pochylenie tylnych kół do -3* polepszyło sprawę, jednak przycierające się dyfry dawały o sobie znać. Wieczorem rozebrałem przedni i tylny dyferencjał i wyjąłem wszystkie podkładki spod satelitek. Zajrzałem również do sprzęgła – na klockach nie widać było śladu zużycia, łożyska kręciły się bezgłośnie. Profilaktycznie jednak wyrzuciłem je do śmieci i założyłem nowe, sprawdzonej firmy. Zmieniłem także oleje w dyferencjałach na 7-5-2, model prowadzi się o wiele lepiej. W niedzielę, autko jechało lepiej niż dzień wcześniej – dyfry dalej lekko się przycierały, aczkolwiek dzięki usunięciu podkładek, o wiele mniej niż w sobotę. Zakwalifikowanie się do finału było wielkim sukcesem dla mnie jako debiutującego w klasie buggy. Sam wyścig przebiegał bezproblemowo do ok. 5 minuty, kiedy nagrzały się dyferencjały i zauważalnie spadła trakcja tylnej osi. Udało mi się wspiąć na 3 pozycję, jednak późniejsze błędy z mojej strony i czasami nieprawidłowe i nieprzewidywalne zachowanie się modelu doprowadziły do spadku na ostatnią pozycję. Ostatecznie udało mi się w miarę możliwości opanować autko, spokojnie dodawać gazu w zakrętach i bieg skończyłem na 6 pozycji. Muszę jeszcze popracować nad ustawieniem modelu i nad tymi dyframi – miałem nadzieję, że do niedzieli dotrą się same, jednak potrzebują lekkiej pomocy :) Wróży to dobrze na ich wytrzymałość.

Podsumowując, Z-Car jest z pewnością modelem, którym można walczyć o zwycięstwo. Pod żadnym kątem nie odbiega od bardziej popularnych konstrukcji, a od niektórych jedzie nawet lepiej. W podwoziu drzemie ogromny potencjał i mam nadzieję, że przy odrobinie pracy i czasu włożonego w jego ustawienie, będę miał szansę go wykrzesać.

Wiktor Sułek.

Powrót
Kontakt
Tel
+48 022 374 43 37
Godziny działania sklepu
10-18
Informacje
Sklepy patronackie
 
23 luty 2012     1231917 wywołań od 05 styczeń 2007
Strona główna  |   Promocje  |   Nowości  |   Katalog produktów  |   Kontakt Powered © oscGold